Park Narodowy Banff – serce kanadyjskich Gór Skalistych

„W górach musisz wykonać pewien wysiłek bez zapłaty. Jest to mistyka, szukanie czegoś wyjątkowego. Do tego trzeba mieć wyobraźnię i filozofię życiową. Nie każdego na to stać, nie każdemu się chce. Bo w górach nie ma granic, tam się szuka wolności. A samo przebywanie w górach łagodzi, eliminuje agresję. Są elementy rywalizacji ale rywalizacji z wyznaczonym celem, a nie z przeciwnikiem.” – Krzysztof Wielicki

Pewnego słonecznego, lipcowego dnia zaproponowano mi wyprawę do Parku Narodowego Banff, zatytułowaną „w góry”. Przygotowałam się do tej wyprawy bardzo skrupulatnie, w końcu to Góry Skaliste. Ubrana w dres, buty górskie, kurtkę przeciwdeszczową i plecak, wyruszyłam w nieznane.

Godzina drogi, okraszonej pięknymi widokami, na południowy – zachód od Calgary i jestem na miejscu. Moją wyprawę do Parku Narodowego Banff postanawiam rozpocząć od samej miejscowości: Banff, czyli takiego polskiego Zakopanego. Samo miasto Banff przypomina Krupówki. Główna ulica pokryta jest sklepami z pamiątkami, restauracjami i hotelami.

Przedzierając się przez rzesze turystów, chcę odnaleźć coś wyjątkowego, w tym najpopularniejszym kurorcie. No, i znajduje. Moim oczom ukazuje się urokliwy Cascade Gardens.

dscf0919

Czym jest Cascade Gardens?

Jest to ogród, w którym można odpocząć w upalny dzień, wśród tysiąca kolorowych kwiatów. Trudno dobrać mi słowa, które opiszą to bogactwo kolorów, jakie kryje w sobie to tajemnicze miejsce.

Opuszczając Cascade Gardens, kieruję się na południe. Postanawiam wybrać się na szczyt Sanson Peak ( 2256 m.n.p.m.). Zdobycie szczytu jest bardzo łatwe – wybieram gondolę. O wiele trudniejsze, jest zdobycie biletu na wyciąg w trakcie weekendu ;-).

Spragniona pięknych widoków obserwuję panoramę Banff w czasie wjazdu. Wynurzając się z wagonika uderza mnie ogrom „nagich skał” otaczających mnie z każdej strony, a na szczycie wzgórza zauważam stare obserwatorium meteorologiczne.

Mimo, że jestem przekonana, że mój ubiór był odpowiednio dostosowany do warunków górskich, jestem onieśmielona. Dlaczego? Zorientowałam się, że w Górach Skalistych panują inne trendy. Niektórzy turyści ubrani są bardzo elegancko, a ich głównym zajęciem, nie jest podziwianie widoków, lecz robienie tzw. sweet-photo ;-).

Sanson Peak

Wracając z powrotem do Banff, warto odwiedzić ciepłe źródła, w których można zaznać kąpieli i odpocząć po „męczącej” wędrówce. Ale o nich innym razem…

Kolejnym punktem mojej podroży w Banff National Park jest Johnston Canyon. Stęskniona za przemierzaniem kilometrów o własnych nogach, uznałam, że jest to dla mnie odpowiednie miejsce.

Johnston Canyon jest malowniczym szlakiem, który prowadzi wzdłuż rzek i wodospadów, a na jego końcu odnajduję „kolorowe jeziorka” oraz rwącą, zimna, górską rzekę, która dodaje ochłody po 10 kilometrowej wędrówce.

Banff National Park słynie również z jezior polodowcowych. Miejscem, które po prostu musi się znaleźć na waszej liście jest: Moraine Lake! Jezioro to, jest jednym z najpiękniejszych miejsc, jakie kiedykolwiek dane mi było zobaczyć . Szlak, którym można wędrować wokół Moraine Lake ma zaledwie 5 km, ale przy każdym metrze odkrywam nową paletę barw. Jezioro to ma swoja specyfikę – zmienia kolor wody, w zależności od tego, pod jakim katem na nie spoglądam.

Kolejne z jezior, które warto zobaczyć jest Lake Louise. Dlaczego? Oprócz piękna, które kryje w sobie ten zakątek, jest to idealne miejsce dla sympatyków narciarstwa alpejskiego. Co roku odbywają się tutaj zawody sportowe, o najwyższej randze. Ja zdecydowałam się na wyprawę w lutym i nie żałuję!

Tak naprawdę w tym poście zawarłam zaledwie mały fragment tego co Park Narodowy Banff ma do zaoferowania. Mam nadzieję, ze ta krótką charakterystyką zachęciłam was do odwiedzenia tego miejsca i odkrycia nowych, nieznanych mi miejsc.

4 thoughts on “Park Narodowy Banff – serce kanadyjskich Gór Skalistych

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *